9 lutego 2012
1 Krl 11,4-13
Mk 7,24-30
Według relacji Marka Pan Jezus udając się w okolice Tyru i Sydonu chciał na pewien czas się ukryć, prawdopodobnie dlatego, aby odpocząć. Podobnie robił udając się z uczniami na drugą stroną Jeziora Galilejskiego, także do krainy, gdzie mieszkali poganie (zob. Mk 6,31-33). Jak wiemy z Jego własnych słów, nie był posłany do pogan (zob. Mt 15,24) i dlatego u nich szukał samotności i odpoczynku. Jednak nie było mu to dane. Poganie już także o Nim słyszeli. Podobnie jak w przypadku tłumów, które go wyprzedziły na drugiej stronie Jeziora Galilejskiego, i tutaj spotkał Jezus ludzi oczekujących od Niego pomocy. Ewangelia ukazuje, jak nie potrafił zignorować autentycznej prośby Syrofenicjanki. Jej pokora wyraźnie wskazywała na prawdziwe otwarcie się na Boga. I chociaż Pan Jezus nie był posłany do pogan, uczynił dla niej to, o co prosiła. Jej postawa przypomina postawę wdowy z przypowieści, jaką Pan Jezus opowiedział o wytrwałości na modlitwie. Wdowa te została wysłuchana przez sędziego, który się nie liczył ani z Bogiem, ani z ludźmi. Przez swoją wytrwałość, a właściwie nawet przez upór w przedstawianiu swojej prośby została wysłuchana. Czasem się mówi, że Bóg ma jedną słabość: nie potrafi odmówić autentycznej prośbie.
Pierwsze czytanie z kolei pokazuje, jak Boża przychylność nie jest czymś, co można sobie zdobyć raz na zawsze. Nieustannie potrzeba wierności w codziennym życiu. Zbyt pewni siebie potrafimy zrobić największe głupstwa. Salomon, pewnie ze względów politycznych, żenił się z córkami okolicznych królów, ale też dlatego musiał im zapewnić odpowiednie dla nich warunki życia. I to było oczywiste. Natomiast problemem stało się kult obcych bogów. W tym momencie Salomon popełnił największy grzech Starego Testamentu: bałwochwalstwo. Wpierw przez to, że zbudował swoim żonom świątynie dla obcych bogów, jednak prawdziwy grzech polegał na tym, że sam uczestniczył w tym kulcie. Czy to z powodów dyplomatycznych, czy przez sugerowane przez autora Księgi Królewskiej uleganie wpływom obcych żon. W Nowym Testamencie najważniejszą cnotą moralną będzie wytrwałość, a właściwie wierność w wierze do końca. Nie można dwom panom służyć: Bogu i bożkowi niezależnie od tego, jaki miałaby kształt i formę ta służba. Czy brała by się z wyrachowania politycznego, czy z przekonania, czy z buntu, zdrada jest Boga jest nie do usprawiedliwienia. Nie można wiary naginać do celów politycznych. Jest to świętokradztwo. Niestety ono się powtarza do dzisiaj.
Nasza relacja do Boga musi być czysta, najczystsza ze wszystkich relacji. Nie ma bowiem niczego ważniejszego, ani niczego, w czym bylibyśmy bardziej sobą, niż w relacji z Bogiem.



Studio Reklamowe OLAWSKI